JEŻELI REPREZENTUJESZ STYL KLASYCZNY TO TEN TEKST JEST DLA CIEBIE...

IKONA STYLU: Coco Chanel - "mistrzyni sztuki rezygnacji" i "ubogiego luksusu", która mówiła "KOCHAM LUKSUS, ALE LUKSUS NIE POLEGA NA BOGACTWIE CZY PRZESADNEJ OZDOBNOŚCI LECZ NA BRAKU WULGARNOŚCI."

Odkrycia Coco ważne do dziś dla nas kobiet a głównie dla tych "klasycznych" to: Mała CZARNA(dzięki Chanel czerń stała się modna), KOSTIUM CHANEL (stworzył kanon stroju dla nowoczesnej aktywnej kobiety chociażby przez PROSTOTĘ KROJU) PERŁY - DŁUGIE SZNURY PEREŁ. Coco mówiła: "ROLĄ BIŻUTERII JEST ODZWIERCIEDLAĆ ELEGANCJĘ LUB MIŁOŚĆ." Pytanie dotyczące specyfiki guzików w prawdziwym kostiumie Chanel? Na czym polega ich wyjątkowość? Chcesz poznać odpowiedź, dowiedzieć się o zasadach rządzących Twoim osobistym stylem, zadzwoń, przyjdź do "Czterech Pór Roku".

Reportaż z serii "Metamorfozy" czyli spotkanie z kolorem i stylizacja dziennikarki Expressu Ilutrowanego

W łódzkim studiu wizażu "Księżniczka z Kopciuszka"

Wiele łodzianek myśli, że seksowny wygląd to domena gwiazd show-biznesu. Tymczasem są specjalistki, które nawet "szare myszki" potrafią przemienić w pewne siebie, urokliwe kobiety. Sprawdziłam to na sobie, oddając się w ręce łódzkich wizażystek i stylistek.

Zostałam... latem

Izabela Bedyniak-Siewierska i Zuzanna Bedyniak, mama i córka z Centrum Kreowania Wizerunku "Cztery Pory Roku" przy ul. Piotrkowskiej 39, na początku pytały o moje oczekiwania i o to, na jakie zmiany jestem gotowa.
- Czuję się przywiązana do swoich długich włosów - odpowiedziałam. - Nie chciałabym ich ścinać.
Na szczęście obie panie były zgodne co do tego, że nie ma takiej potrzeby. To samo przyznała fryzjerka Małgorzata Rośniak, prowadząca salon przy ul. Piotrkowskiej 39, która podjęła się stylizacji mojej fryzury. Odetchnęłam więc z ulgą.

Potem Iza i Zuzanna określiły mój typ kolorystyczny według teorii "czterech pór roku". Decyduje o nim barwa skóry, oczu i włosów. W jego określeniu pomogła tzw. analiza kolorystyczna, polegająca na przymierzaniu kilkudziesięciu chust garderobianych, które zastępują ubrania. Za taki test trzeba zapłacić 190 zł.

Przyglądając się swojej twarzy w lustrze, mogłam zaobserwować, że jeśli odcień chusty pasował do mnie, skóra wyglądała na bardziej świeżą i delikatną, wargi zyskiwały naturalną czerwień, a tęczówki oczu nabierały bardziej intensywnego koloru. Sama mogłam się przekonać, że mój typ kolorystyczny to "lato" - rozkwitam bowiem w chłodnych barwach z domieszką niebieskiego pigmentu, zszarzonych, przypudrowanych i rozbielonych.

Twarzowe... oprawki

Stylistki określiły też mój typ sylwetki po to, by zaproponować mi ubrania nie tylko w odpowiednich kolorach, ale i fasonach.
- Twojej twarzy dobrze zrobi zmiana oprawek okularów - doradzała pani Iza.

Z pomocą przyszedł zakład optyczny prowadzony przez braci Zaborskich przy ul. Piotrkowskiej. Spośród pożyczonych nam kilkudziesięciu oprawek pasowały do mnie najlepiej te w chłodnych barwach.

Po trzech godzinach wstępnych rozmów ustaliłyśmy, kiedy mam poddać się właściwej metamorfozie. W tym dniu najpierw pojawiłam się w salonie fryzjerskim. Po umyciu i rozczesaniu moich włosów pani Małgosia stwierdziła stanowczo:
- No tak, natura się nie myli. Ma pani włosy kręcone, bo przecież osoba o twarzy wpisującej się w kwadrat nie powinna nosić zupełnie prostych. Po krótkiej chwili duża część moich kosmyków leżała już na podłodze. Wycieniowane, krzywe linie tych, które pozostałych na głowie, spowodowały, że rysy twarzy stały się mniej wyraziste.

"Babcina kiecka" i seksapil

Kiedy moja dzienna fryzura była już całkiem gotowa, wpadłam ponownie w ręce stylistek. Pomoc przy wyborze odpowiednich ubrań kosztuje u nich 180 zł. Musiałam przymierzyć stroje dzienne i wieczorowe przywiezione specjalnie dla mnie z Domu Mody Teresy Kopias w Łasku. Najbardziej przypadły mi do gustu czarne spodnie z podwyższonym stanem i obcisła bluzeczka w kolorze brudnego różu. Spodobały mi się też klasyczne, szare princeski. Najmniej zachwycona byłam sukienką wieczorową.
- Ależ to babcina kiecka! - pomyślałam, gdy zobaczyłam ją na wieszaku. Jednak po jej założeniu okazało się, że świetnie na mnie leży i dodaje seksapilu... Sprawdziłyśmy to po reakcji mężczyzny - naszego fotoreportera.
- Mmmmm - śpiewnie mruknął, gdy wyszłam z przymierzalni.

Po przymiarkach przyszedł czas na makijaż, za zrobienie którego trzeba zapłacić 160 zł. Tu oddałam się całkowicie w ręce Zuzanny. Obserwując jak zmienia się moja twarz po nałożeniu kolejnych kosmetyków i jak wygląda efekt końcowy, żałowałam, że jeszcze tego samego dnia będę musiała zmyć to wszystko z twarzy.

Tak przygotowana mogłam już na dobre przywdziać wybrane wcześniej stroje. I tu zaczęło się najtrudniejsze - pozowanie do zdjęć, które miały uwiecznić efekty mojej metamorfozy. Choć było przy tym dużo zabawy, po siedmiu godzinach pobytu w studiu wizażu ostatecznie stwierdziłam, że praca fotomodelki to ciężki kawałek chleba. Trud wynagradzały mi pełne podziwu spojrzenia mężczyzn, których spotykałam, wracając do domu w pełnym makijażu i wieczorowej fryzurze...

Tekst pani Ilony Jadczak
red. Expressu Ilustrowanego